' Uwielbiam czas, kiedy czasu nie mam...' wł.
|
|
20 lis 08
przerwa
|
Z przyczyn powiedzmy, że ode mnie niezależnych, muszę na jakiś czas zawiesić pisanie. Pewnie będę co jakiś czas Was odwiedzał, aby o mnie nie zapomnieć.
Wszystkich mocno przepraszam
|
|
Komentarzy:
126
|
|
05 lis 08
|
Początek listopada to czas refleksji. Nie tylko tej nad grobami bliskich. Pewnie pogoda tak nastraja, człowieka niemogącego się przyzwyczaić do chłodniejszej aury, nachodzą dziwaczne myśli. Nie jestem od nich wolny. Otóż przez długi czas byłem typem sowy. Przynajmniej przez całe życie zawodowe i jakiś czas jeszcze trochę, jakby z rozpędu. Karą było dla mnie wczesne wstawanie, natomiast największa aktywność nachodziła mnie wieczorami. Mogłem siedzieć do późnych godzin nocnych bez oznak senności. Od jakiegoś czasu to się zmieniło (ząb czasu?). Zacząłem lubić poranki. Coraz wcześniejsze, kiedy jeszcze ledwie poranna zorza nieśmiało wdziera się w mrok nocy. Może to szerokie drzwi na taras z widokiem na łąki i zagajniki najczęściej otulone mgłą sprawiają, że sen ulatuje w niebyt. Gdzie te czasy, gdy przez blisko godzinę po przebudzeniu bywałem prawie nieprzytomny? Teraz po porannej toalecie czuję się rześki i wypoczęty. Na dodatek, gdy patrzę w lustro, na tę nie zawsze akceptowalną fizjonomię, stać mnie na uśmiech. Cieszy mnie nadzieja, że czekający mnie dzień może być miły i ciekawy. Fascynuję się okolicznością, że dane jest mi go oczekiwać we względnie dobrej kondycji zarówno tej psychicznej jak i fizycznej, a przecież życie nie zawsze pieści. Rzucam kilka niewybrednych grymasów do tego po drugiej stronie i do kuchni na poranną kawę oraz przegląd netowych wiadomości. Wychodząc z domu nie czuję niechęci, że trzeba będzie zaprzęgać konia do wozu i w las.
Tak dla odmiany nastroju. Oglądałem w ubiegłym tygodniu teleturniej „Jeden z dziesięciu”. Jeden z nielicznych programów, które czasami jeszcze trawię. Źle trafiłem. Na początek wpadka jednego z uczestników. Można nie lubić matematyki, lecz żeby nie wiedzieć jak nazywają się dwie proste, które nie mają żadnego wspólnego punktu? Nawet nie próbował pomyśleć, od razu „nie wiem”. Kompromitacja w finale. Student został sam ze Sznukiem. Ostatnie pytanie. Nazwa miasta w Holandii, które zostało wyzwolone przez armię gen. Maczka. Mimo, że student mógł nie wiedzieć, sam też nie wiedziałem. On jednak chce zabłysnąć i palnął: Westerplatte ?!!! Nawet Sznuk, którego pewnie nic już specjalnie nie dziwi, zbladł na chwilę jak ściana….
p.s. Wiktoria, fiskus ostatecznie zrezygnował z kary (to do poprzedniej notki).
|
|
Komentarzy:
39
|
|
26 paź 08
Medytacje wiejskiego woźnicy
|
Czasami dopadają mnie turbulencje. Tak jak teraz, gdy na dłuższy czas musiałem zrezygnować z działalności na blogu. Na szczęście powoli wszystko wraca do normy, a z niepowodzeniami nauczyłem się współżyć.
Właściwie cały wolny czas poświęcamy z żoną na grzybobranie. Pojęcie 'zagłębia grzybowego' ma dla puszczy noteckiej całkowite uzasadnienie. Dziennie potrafimy z żoną zebrać około 50 kg w ciągu trzech, czterech godzin. Zajęcie tym przyjemniejsze, że bez ingerencji fiskusa.
Właśnie, skoro mowa o fiskusie. W końcu mnie dorwał. Przyszło pismo polecone z wezwaniem do stawienia się przed oskarżycielem skarbowym! Już sama nazwa urzędnika mnie zmroziła. Nie było rady, musiałem się wybrać do Katowic z duszą na ramieniu, gdyż obawiałem się sporej grzywny za niedopełnienie formalności związanych ze spadkiem po ojcu. Moja opieszałość wynikała z niemożliwości dojścia do porozumienia z rodziną, która jest współwłaścicielem gruntu, w skład którego wchodzi ów spadek.
Tu muszę jednak zacząć się chwalić, co przyznaję ze skruchą, jest jedną z moich istotnych wad. Otóż postanowiłem wybrać w gruncie rzeczy naiwną linię obrony. W tym celu udałem się do Ksiąg Wieczystych aby uzyskać wyciąg dotyczący mego spadku (około 6 arów nieużytków). Z tym dokumentem udałem się przed oblicze najbardziej pazernej i bezwzględnej instytucji tego kraju. Instytucja przybrała oblicze groźnej twarzy urzędnika w nieskazitelnie skrojonym garniturze i białej jak śnieg koszuli. Zacząłem się tłumaczyć. Tak rozwlekle i zawile, podpierając się niemożliwością osiągnięcia zgody i wypisem ze wspomnianych Ksiąg Wieczystych, z którego wynikało, że działka ma kilkunastu spadkobierców, a rzeczowe 25 arów podzielone jest na 49 części (!). Czułem niekłamaną satysfakcję gdy na jego czole pojawiły się pierwsze krople potu mimo, że pomieszczenie było klimatyzowane. Gdy poluźniał krawat czułem, że szala przechyla się na moją stronę. W końcu zwątpił i odesłał mnie do podrzędnej urzędniczki, z którą wypełniliśmy formalne zeznanie podatkowe. Na moje ciche pytanie o ewentualną karę zobaczyłem jednoznaczne machnięcie ręką. Ba, zobaczyłem nawet uśmiech na jego twarzy (z wyraźną ulgą), gdy wspomagająca go urzędniczka oznajmiła mu, że trzeba sprawę przekazać innemu Urzędowi Skarbowemu. Wprawdzie to jeszcze nie finał, lecz mam nadzieję, że dalsza część formalności, odbędzie się już normalnym trybem.
|
|
Komentarzy:
29
|
|
26 wrz 08
Medytacje wiejskiego woźnicy
|
Próbowałem tego typu sprawy opisywać w osobnym blogu, lecz doszedłem do wniosku, że to bez sensu. Mało mam czasu na jeden, więc po co mi drugi?
Rzecz dotyczy ostatniego skandalu naszych prominentnych. Owa drobnostka warta 300 zł. Niby drobiazg, przecież tego typu wyłudzenia to tak naprawdę w naszym kraju raczej rzecz jeśli nie normalna, to mówiąc delikatnie dość powszechnie stosowana. Czasami kilka dni ‘lewego’ zwolnienia, czasami któryś z rzędu pogrzeb babci itp. Jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że taki szwindel w wykonaniu ‘wybrańców’ narodu, jest przegięciem kompromitującym. Tym bardziej jeśli w nazwie partii ma się słowa prawo i sprawiedliwość. Prawdziwym szczytem hipokryzji jest tłumaczenie pana prezesa, byłego premiera, że podpisał bezwiednie to co mu podsunęli. Wstyd i hańba, zupełna kompromitacja w połączeniu z ignorowaniem wyborców. I nie jest tu ważna kwota ani przyczyna. Gdyby to było tylko 100 zł waga tego czynu była by równie haniebna. Ci ludzie powinni zejść ze sceny politycznej raz na zawsze, bez czekania na rozstrzygnięcia komisji dyscyplinarnej, w której (już na marginesie) mają swoich przedstawicieli. Jeśli do tego dodać fakt, że część z nich ma ambicje być sumieniem narodu...
Drugi skandal to kłótnia Dorna z resztą PiSu o alimenty. Mnie to nie tyle oburza co śmieszy. Pan Dorn ma kłopoty z byłą żoną, co ogólnie mówiąc nie jest ewenementem. Siedli na niego by go skompromitować. Ich sprawa. Dziś czytam, że jeden z nich, niejaki Gosiewski, ten co tak najbardziej lubi piętnować innych, sam się sądzi z byłą żoną o alimenty na swoje dziecko !!!
Już na koniec z innej półki choć nie bez związku:
Arcybiskup Canterbury miewa czasem do czynienia z ludzką impertynencją. Przewielebny wygłaszał kiedyś w Londynie rozważanie, podczas którego stwierdził:
- Mówi się, że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami. Ale dzisiaj jak mi się wydaje, wybrukowane jest raczej alkoholem, kobietami i szybkimi samochodami.
Głos z tłumu: — Śmierci, gdzie jest twoje żądło?!
znalezione w necie
|
|
Komentarzy:
50
|
|
20 wrz 08
Medytacje wiejskiego woźnicy
|
Po dłuższej przerwie spowodowanej rodzinnymi perturbacjami, goni mnie potrzeba napisania kolejnej notki. Ponieważ za kilka dni czeka mnie druga rocznica kiedy rozpocząłem przygodę z blogiem, więc może kilka luźnych refleksji Przede wszystkim muszę podkreślić, że to była, jest i pewnie jeszcze długo będzie wspaniała przygoda. Pewnie w realnym świecie nigdy nie doznałbym tylu nowych wrażeń, nie miał kontaktu z tyloma (niby) wirtualnymi znajomymi i co najważniejsze, nie miałbym możliwości takiej formy wypowiedzi. Bez względu na to jak potoczą się moje dalsze losy i ile czeka mnie jeszcze zakrętów, świat blogów ze swoimi problemami i prawami jest chyba jednak prostszy, łatwiejszy do zaakceptowania, bardziej wciągający i na swój sposób bardziej bezpieczny od tego realnego (choć znam osoby, co do których ostatnia fraza raczej się nie dotyczy). Za bezcen mam kilka znajomości, z którymi oprócz komentarzy wymieniam mniej lub bardziej obszerne listy (wiadomości), które mi zaufały i potrafiły się przede mną otworzyć (ze wzajemnością), a jednocześnie bez podtekstów, nazwijmy to uczuciowo - erotycznych, co daje podstawę do zawarcia prawdziwej przyjaźni. Nie sposób taką przyjaźń przecenić w dobie, kiedy wyścig z czasem i materialne podejście do życia, zdominowały ten świat. Podobno internet jest siedliskiem zła. Może w tym jest i dużo prawdy, lecz ono nie dotknie tego, kto go nie zaakceptuje lub nie pozwoli mu się oszukać. Trzeba odnajdywać i akceptować tylko to co jest dla nas dobre i mam wrażenie, że mnie się udało. Aby trochę rozluźnić nastrój, znaleziony w necie dowcip: Wspomnienia taternika: Podczas obozu wspinaczkowego w Tatrach wyruszyliśmy w stronę Morskiego Oka. Dotarliśmy pod ścianę. Nasz instruktor zaproponował, żebyśmy strzelili po jednym 'aby nam się ściana trochę położyła, będzie się lepiej wchodzić'. Towarzystwo nie dało się prosić i zaczęło 'kłaść ścianę' dość intensywnie i flaszki znikały jedna po drugiej. Skończyło się na kompletnym uboju. Gdy grupa się ocknęła stwierdzono, że brak prowodyra instruktora...' Wersja GOPRu: Zapieprzamy gazikiem, wyjeżdżamy zza zakrętu, a tu jakiś facet, na środku drogi idzie na czworaka, wbija haki w asfalt i asekuruje się liną... |
|
Komentarzy:
25
|
|
| << | Styczeń 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| | | | | | 1 |
| 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
| 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | | | | | |
Aabsolutnie Ataner
Alize Armel
Pieprz Wanda Arkadia Gwiazdka
 Dzwoneczek Sara
Mała czarna Kamilota
Ruby Paradise
Pełnoletnia Boska Halinka
 Kilobajtka Upierdliwa
 Rustika Baw60
Neska Margi
KAHA Seckowaty
 Jmka Ajglle
Janika Maalutka
Tomasz Szalona
Dratewka Portterk
Toskaniau Margerita
Madamme Majija
Anaste ElusiaP
Alena77 Monia
 Zahirka Rycerz
 Mazlicek Weronka
|